niedziela, 22 listopada 2015

Should I give up ?

Co za ironia ... Zawsze każdemu powtarzałam, że nie powinno się rezygnować, że trzeba walczyć po to żeby osiągnąć swój wymarzony cel, spełnić swoje marzenia, zdobyć to czego pragniemy. Po prostu być szczęśliwym człowiekiem. A teraz ? Sama zaczynam mieć wątpliwości.
Są pewne sprawy, w których niestety podniesiona przez nas przysłowiowa rękawica sprawia nam za duży ból. Pochłania nas całkowicie do tego momentu, że aż niszczy nas od środka.
Spokojnie, nie odpuszczę treningów. To nie o tym temat. Nie ten post. to jest raczej sprawa emocjonalna, duchowa, w która zamieszane uczucia, na to niestety nie ma leku i nawet najcięższy trening nie oczyści wtedy umysłu. I nie, nie dopadła mnie jesienna chandra, to już było kilka tygodni wcześniej, minęło :).
Tutaj potwierdza się moja teoria z poprzedniego postu. Nigdy nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki, bo sparzysz się jeszcze bardziej. Niestety nie posłuchałam się wielu osób. Tyle rad, tyle wskazówek. Może źle to rozegrałam, nie wiem. Albo tak po prostu musi być.
Może sama jestem sobie winna. Przez ostatni tydzień dużo się wydarzyło. Było kilka dobrych rzeczy, ale te złe także się przydarzyły. Standardowo w naturze jest po równo.
W TYCH sprawach już nie jestem tą samą Sandrą. Nie tą dziewczyną, której riposta powali niejedną osobę na kolana. Tutaj żaden dobry suchar nie poprawi humoru. Nawet SukaSandra nie daje rady.
Więc ... odpuszczam.



Na poprawę humoru powinna być tabliczka czekolady, albo siedem. Albo lody czekoladowe, pizza i chipsy. Niestety czekoladę odstawiam, tak samo jak słodycze i inne nie zdrowe jedzenie, czas najwyższy. Więc z genialnym pomysłem przyszła oczywiście moja kochana mama.
Dziś na deser ...
Pieczone jabłka z domową konfiturą !!!

Nie potrzeba do tego żadnej większej filozofii. Jedyne czego potrzebujesz to :
  • jabłka (ilość zależy od nas ile damy radę zjeść)
  • konfitura (smak zależy od nas), najlepiej żeby była lekko kwaskowata, ja wybrałam z borówki amerykańskiej domowej roboty


Wiec tak, jabłka myjemy i wydrążamy środek, ale nie do końca. Chodzi o to żeby spód jabłka nie został rozcięty. Wypełniamy puste miejsce konfiturą. Układamy w naczyniu żaroodpornym. Piekarnik wcześniej nagrzany do temperatury 170 stopni, góra-dół. Wkładamy do piekarnika na około 30 minut, ja piekłam 27 .


Wykładamy na talerzyk po upieczeniu i delektujemy się pysznym smakiem :)




niedziela, 8 listopada 2015

Temat rzeka

Przepraszam, że na tak długi czas zamilkłam, ale hmm nie mam nawet wytłumaczenia. Po prostu ostatnio dużo się dzieje w moim życiu. Ciężko mi to wszystko razem zorganizować w czasie, ale spokojnie dalej tutaj jestem z wami :)
Z takich najświeższych nowinek to napisałam się już na siłownię we Wrocławiu. Zaczynam wracać w końcu do formy bo przez ostatni miesiąc nie trenowałam tak sumiennie jak kiedyś. Ale wszystko jest do nadrobienia. Nowe cele postawione, więc trzeba tylko działać!
Dzisiejszy temat jest wszystkim znany, ale także nawiązuje do tego co ostatnio się u mnie dzieje.
Mówi się, że nie wchodzi się dwa razy to tej samej rzeki. Skoro już raz się podtopiliśmy w niej to po co znowu próbować ?
Często jednak nie myślimy o tym i powielamy nasze błędy. Dlaczego ? Nikt nie wie, a przynajmniej ja nie mam pojęcia. Głupota ludzka nie zna granic.
Jeśli chcemy się dowiedzieć jak działa nasz mózg od strony anatomii człowieka wystarczy, że przeczytamy odpowiednie książki. A jeśli chcemy wiedzieć dlaczego podejmujemy takie decyzje a nie inne ... #whoknows ?! Jeśli wymyślę dlaczego, to na pewno to opublikuję, nawet książkę wydam. Ale na chwilę obecną zostaje nam tylko pogodzenie się z konsekwencjami, którym będziemy musieli stawić czoła.
Bardzo dobrze wiemy, że to jest złe zanim wykonamy jakikolwiek krok w tym działaniu. Są także takie sytuacje, że wszyscy przyjaciele, znajomi mówią nam, że nie powinniśmy tego robić, a my i tak na przekór wszystkim "wchodzimy w to ". Ale przyjaciele są po to żeby nas wspierać, więc zawsze możemy liczyć na ich słowa otuchy ... "A NIE MÓWIŁAM/EM ?! "
Ostatnia sprawa ...
Są takie sytuacje, że wcale nie jesteśmy tego świadomi. Chodzi mi o to, że małymi kroczkami decydując się na małe rzeczy powoli znowu się w to wkręcamy. Niestety ostatecznie budzimy się z przysłowiową "ręką w nocniku" i idąc dalszym tropem znajdujemy się w wielkim #gónwie (xd). Którego ciężko się pozbyć, bo już za bardzo się w to wszystko zaangażowaliśmy.
Jak sobie z tym wszystkim poradzić ?
Mały poradnik zanim cokolwiek zdecydujesz

"Jak nie wdepnąć w bagno po raz kolejny" 
  1. Słuchaj przyjaciół, rodziny. Oni nigdy nie chcą źle dla Ciebie !!! Jeśli mówi Ci to więcej niż 2-3 osoby, to rzeczywiście musi coś być na rzeczy.
  2. Zasada "może będzie inaczej" NIE ZADZIAŁA. Ludzie się nie zmieniają, będzie tak jak za pierwszym razem, nawet jeśli będziesz miał/a inne wrażenie to ... mylisz się. Otwórz oczy szerzej to dostrzeżesz to w odpowiednim czasie.
  3. Ostatnie .... najważniejsze. Nigdy nie podejmuj żadnych decyzji, których wcześniej nie przemyślisz, bo to może być już potem decyzja na całe życie. Daj sobie czas, nawet jeśli go nie masz to i tak przemyśl to jeszcze ze dwa razy.
Całe szczęście, że Wrocław jest taki piękny, zwłaszcza jesienią to jest gdzie pójść, odświeżyć umysł i pomyśleć. 
Zadanie na jutro ! Wyjdź z domu, przejdź się, przewietrz umysł, zaczerpnij świeżego powietrza. Na dworze lepiej się myśli niż w domu, leżąc w łóżku. Zostawiam was teraz z pięknym Wrocławiem. Następny post już z przepisem.
Tak o dzisiaj rzecze Wonska Gonska ! :)





Dobranoc wszystkim  !!! :)