Będąc z kimś w związku i nawet jeśli jeszcze nie jesteśmy, a zależy nam na tej osobie to robimy wszystko żeby uchronić tą drugą od "złych czynników", którymi może być koleżanka/kolega z pracy, wspólny znajomy, który według nas może być zagrożeniem. Zwracam na to uwagę, ponieważ niedawno sama znalazłam się w takiej sytuacji, tyle że to ja byłam tym "zagrożeniem".
Sytuacja wyglądała tak ... impreza, poznałam osobę towarzyszącą jednej znajomej. Zaczęło się od rozmowy, pytaliśmy się o zainteresowania, studia, co robimy na co dzień - POZNAWALIŚMY SIĘ. Dziewczyna poczuła się chyba zagrożona, albo po prostu źle się czuła, ponieważ nie była w centrum zainteresowania (bywa). Jeśli by jej zależało to próbowałaby coś z tym zrobić, np. wtrącić coś do dialogu. Fakt byłoby to trochę trudne, ale pewnie sytuacja końcowa inaczej by wyglądała, a przyglądanie się wszystkiemu z boku i kręcenie nosem w niczym nie pomaga, dodatkowo może jeszcze pogorszyć.
Kontunuując sytuacja potoczyła się tak, że ostatecznie tańczyłam z tym gościem i powiem wam ... dobrze się bawił, uśmiechał się,rozmowa dalej się toczyła, czuł się swobodnie, a nasza tematyczna koleżanka przyglądała się dalej. Na koniec wyszła strasznie krzywa akcja bo podeszła do nas i powiedziała, że to co robimy jest strasznie chamskie wobec niej ...
... jak to usłyszałam to uwierzcie mi stanęłam jak wryta, przecież nic złego nie zrobiliśmy. To ona powinna zawalczyć i pokazać kto rządzi i ustalać zasady. Nie zrobiła tego, jej błąd. Wszystko zakończyło się tak, że wracaliśmy w ciszy, a raczej ona siedziała obrażona z pretensjami o wszystko i do wszystkich.
Ostatnio rozmawiałam z mamą na podobny temat. Sama przyznała się, że nie raz stosowała jakiś podstęp żeby być cały czas w centrum zainteresowania mojego taty jak się poznawali. Nawet jak już byli małżeństwem to nieraz zdarzyła się taka sytuacja, że jakaś ciotka próbowała "zająć" się tatą, ale ona sprytna nigdy na to nie pozwalała. NIE PRZYGLĄDAŁA SIĘ ,TYLKO WALCZYŁA o swoją zdobycz.
Podsumowując ! Nie stój jak dupa, tylko walcz o swojego druha !!! :)
A teraz coś bardziej przyjemniejszego czyli #wonskawkuchni
Pyszne i syte śniadanie w moim wykonaniu. Zazwyczaj jadam owsianki albo zdrowe omleta ale tym razem jest to pieczywo ... od samego patrzenia aż leci ślinka
Jest to bułka pełnoziarnista z sałatą, tuńczykiem (użyłam tego z puszki w sosie własnym), na to oczywiście jajo ugotowane na twardo i całość do smaku posypana ziołami prowansalskimi. Znalazły się też pomidory z bazylią prosto z domowego ogródka i skropione oliwą z oliwek. Jak to w moim zwyczaju jest nie mogło zabraknąć kawy z cynamonem.
Nie mogło zabraknąć treningu, więc pomiędzy śniadaniem, a obiadem zrobiłam Turbospalanie Ewy Chodakowskiej, bieganie zostawiłam na wieczór :)
A co do obiadu ... to mistrz kuchennej szpatuły ...
Piszcie w komentarzach co sądzicie o historii opisanej w poście, jestem ciekawa co wy byście zrobili w tej sytuacji.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz