Gdy przychodzimy na świat to jesteśmy czyści. Pod względem duchowym
oczywiście. Jesteśmy bez skazy. Żadnych wad naszej duszy i charakteru. Dopiero
potem to wszystko się w nas rodzi. W przedszkolu już zaczynamy być na przykład
samolubni, nie chcemy się dzielić zabawkami z innymi. Chociaż jest wtedy jedna
zaleta w tych małych dzieciach. Zawsze powiedzą ci prawdę.
Ale idąc dalej etapem jakim dorastamy to przychodzi czas szkolny,
podstawówka, a potem gimnazjum. Wtedy rodzi się kłamstwo. Najgorsze co może
być, bo to wszystko zaczyna się od małego drobnego kłamstewka na przykład o
jedynce z matematyki. Potem nam już to wchodzi w nawyk i kłamiemy coraz więcej
i więcej. Potem poznajemy nowe towarzystwo. Kolegów/koleżanki ze starszych
klas. Chcemy im się przypodobać. Zaczynamy robić to co oni, a tym samym to co
jest sprzeczne naszej naturze, sprzeczne temu jak nas rodzice wychowują.
Popadamy w różne nałogi. W tych czasach jakich obecnie się znajdujemy widok
czwartoklasisty z papierosem w dłoni jest na porządku dziennym. Albo
dziewczyny, w których wypowiedzi słowo "K@#$%@ " (wszyscy wiemy o
jakie słowo chodzi) jest używane jako przerwa pomiędzy jednym słowem a drugim.
Co się dzieje ?!
Przecież byliśmy idealni ?!
Często nie widzimy tych swoich wad, które czasami mogą ranić innych. Sama
też mam wiele. Nie życzę nikomu poznać #SukiSandry, chociaż ... pare osób miało
już tą przyjemność.
Do czego zmierzam. Potrafimy ukrywać swoje wady w taki sposób, że ludzie
widza nas z innej strony i tolerują naszą pierwszą część, tą którą zawsze
prezentujemy. Możemy być wspaniałą dziewczyną, kochająca i uprzejmą, spokojna i
mądrą. Ale wystarczy jedna rzecz, gest, po prostu impuls i zmieniamy się o 180
stopni. I z tej perfekcyjnej dziewczyny zamieniamy się w szaloną, pijącą do
oporu, łatwą, wulgarną, wredną i chamską laskę.
Czy to źle ? Czy nam to przeszkadza ? Problem w tym, że nie bardzo.
Przecież nie możemy się zmienić. Tacy jesteśmy i tacy będziemy.
Chociaż te skazy nie są tylko w płci żeńskiej. Tak drodzy panowie to też
się was tyczy.
Największym fenomenem wśród was jest nazywany przeze mnie system zmianowy.
Chociaż są przypadki, że u dziewczyn też się to zdarza. Ale skupmy się na was
:)
System zmianowy, czyli raz z jedną dziewczyną, a raz z drugą. Zależnie,
która i kiedy ma czas.
Ja się pytam dlaczego ?! Czy wy serio myślicie, że nasze bystre oko
detektywistyczne nie dojrzy tej drugiej ? haha BŁĄD ! Tylko, że jak już się
dowiemy to niestety nas to boli. Ale najlepsze w tym jest to, że nie widzicie w
tym nic złego.
Po co ten post, dlaczego taki temat ?
Nikt nie jest doskonały. Mamy dużo zalet, ale wad niestety jeszcze więcej.
Więc albo zaczniemy je zauważać i próbować coś poprawić. Albo dalej będziemy
tkwili w tej swojej wspaniałości, jednocześnie zakładając innym ludziom klapki
na oczy nie pokazując jacy naprawdę jesteśmy.
Dobra, dobra koniec rozważań, przemyśleń i smętów. Teraz Wonska Gonska
wjeżdża z nowym przepisem !!! A na talerzu dzisiaj ....
Gryczane kotlety z tuńczykiem
Całość w sobie ma: 825 kcal, B - 68g, WW - 69g, T - 31g
Z tej porcji wyszło 8 średnich kotletów, czyli ok 104 kcal na jedną sztukę.
Składniki jakie potrzebujemy:
- 1 torebka kaszy gryczanej
- 1 papryka (obojętnie jaki
kolor)
- natka pietruszki
- 2 łyżeczki musztardy sarepskiej
- 1 puszka tuńczyka w sosie
własnym (odsączyć)
- 3 małe jajka kurze
- olej do smażenia
- przyprawy (sól, pieprz, czosnek
granulowany)
Kaszę
gotujemy tak jak jest na opakowaniu. Odsączamy z wody i zostawiamy do
wystudzenia.
Pietruszkę
myjemy i kroimy drobno. Natomiast paprykę myjemy i usuwamy gniazda nasienne.
Kroimy w drobne paski, kostkę.
Dodajemy odsączonego tuńczyka. Dodajemy musztardę. Mieszamy wszystko razem
w misce. Doprawiamy do smaku. Wbijamy jajka. mieszamy wszystko razem. Formujemy
z tego średnie kotlety i smażymy z dwóch stron.
Podajemy zależnie już od naszej wyobraźni.
SMACZNEGO !!!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz