Przepraszam, musiałam jakimś żartem rzucić, bo ten post to nie będzie tekst motywacyjny, nie znajdziecie tutaj żadnych przepisów. Ten post będzie o mnie o tym co się działo i w sumie co jest obecnie.
Tak, powtórzę tytuł postu ... ZAWALIŁAM i to na wielu poziomach. Popełniłam wiele błędów mniejszych, większych. Starałam się ,ale na marne. Z dziewczyny, która nie wyobrażała sobie normalnego dnia bez aktywności fizycznej i zdrowego jedzenia. Dziewczyny, która była pewna siebie, nigdy nie odpuszczała, a częściej chciała utrzeć komuś nosa swoimi postępami. Zmieniłam się w typowego lenia kanapowego. Całe wakacje moją aktywność fizyczną policzę na palcach u rąk. Zdrowe jedzenie, trzymanie diety ... hmm jeśli codzienne jedzenie lodów, opychanie się słodyczami można by wziąć w nawias, który byłby niewidoczny to ... dobra nie. Jadłam dużo. Przytyłam. Tak, mam cellulit. Tak, przytyłam i tak, mam boczki, które zawsze starałam się niwelować. Mój charakter ? Tamta pewna dziewczyna gdzieś się schowała, zniknęła ... teraz jestem ja, Sandra osoba, której jest wszystko obojętne, nie potrafiąca walczyć o swoje zdanie. Ukrywająca się. Dlaczego ?
Przestałam pisać bloga dlatego, że nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam co napisać, jak Was motywować skoro sama siebie nie potrafię. Nie chciałam Was oszukiwać jak to wspaniale się u mnie wiedzie. Szczerze było mi cholernie trudno. Ukrywałam się u siebie w pokoju, momentami wstydziłam się siebie. Nawet sami rodzice nie wiedzieli co się dzieje "gdzie jest ta dawna Sandra?"
Chociaż we wrześniu nastąpił wiekopomny moment, w którym ruszyłam swoje cztery litery z łóżka, wyłączyłam pochłaniający mnie serial i zaczęłam coś tam ćwiczyć. Na początku było fajnie. Były plany żeby znowu wrócić do wioślarstwa, ale znowu zawaliłam. Znajdowałam milion powodów żeby nie iść na trening. I wróciłam na swoje (nie swoje) miejsce.
Później zaczął się październik ...
Szansa na odkupienie swoje winy. Zrehabilitowanie się samej sobie. Bo to ja jestem sama sobie winna.
Zaczęły się treningi sekcji wioślarskiej na Politechnice Wrocławskiej. Pomyślałam że wrócę do tego sportu. Bo to wiosła były moja największą pasją i dalej są. To od tego zaczęła się moja chęć trenowania, chęć zrobienia czegoś dla siebie. pierwszy trening na wodzie, lecz zmiana strony (pływałam na lewym, a teraz zeszłam na prawe wiosło). Nie myśląc bez żadnego rozgrzania zeszłam na trening. I stało się.
Po treningu odczuwałam silny ból pleców. Więc od razu lekarz, prześwietlenie, konsultacje lekarskie. Niestety. Jeśli nie chcę w przyszłości mieć problemów to swoja działalność sportową muszę zawiesić a czas polepszenia się. Ani bieganie, ani nawet trening z własnym ciężarem ciała nie wchodzi w grę.
Więc malutka iskierka nadziei na powrót jak szybko się zapaliła, tak szybko zgasła.
Pojawia się załamanie ...
Złość na samą siebie.
Z jednej strony powinnam się cieszyć że mam szanse na wyleczenie, skorygowanie tego, bo to nie wydarzyło się na tym jednym treningu , to się ukształtowało odkąd zaczęłam wiosłować, ponieważ jak bym była dorosła to mogło się pogłębiać, mogłabym bardziej cierpieć. Ale z drugiej strony gdyby to nie wyszło teraz na jaw to może wróciłaby dawna Sandra.
Tak przechodzę obecnie kryzys, użalam się codziennie nad sobą, strasznie się krytykuję. Lecz cieszę się, że mam przy sobie osoby, które pomimo wszystko we mnie wierzą, chcą mi pomóc, wesprzeć chociażby dobrym słowem. Takie moje anioły. Rodzice, którzy zawsze mi pomogą, pomimo obecnej odległości czuję codziennie ich wsparcie. Mój chłopak, który jest ze mną na co dzień, który sam ma więcej problemów, ale znajduje czas na to żeby być przy mnie i wierzyć we mnie. Są także przyjaciele, do których mogę się odezwać i zawsze mnie wysłuchają.
Dla Was szczere DZIĘKUJĘ. Dzięki Wam powoli wracam dawna ja.
Tak więc koniec żalów i smutków. W końcu to z siebie wyrzuciłam bo odkładałam to już dłuższy czas. Uff ... czuję się jak po dobrej spowiedzi.
Od te pory będziecie mogli zaglądać tu częściej. Postaram się jakoś zająć Wam w dobrym sensie chociaż te 10 minut z życia.
Tak w ten pochmurny i zimny poranek życzę Wam udanego dnia ! :)
Wasza Wonska Gonska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz